Potrzebne będą:
- 4 białka
- 50g cukru pudru
- 100g serka ricotta
- 400ml śmietanki (co najmniej 36%)
- 100g ciepłego miodu
- 100g pokrojonej, kandyzowanej skórki pomarańczowej
- 50g pokrojonych, obranych, prażonych migdałów
- 50g pokrojonej, gorzkiej czekolady
i na polewę:
- 20ml mleka
- 20g cukru pudru
- 50g pistacji
Zaczynamy od przygotowania bakalii, bo potem nie będzie już czasu. Migdały parzymy, obieramy, kroimy i prażymy na suchej patelni, czekoladę łamiemy, kroimy na mniejsze kawałki. Poza tym miód odmierzamy i ogrzewamy, serek odmierzamy i rozcieramy na gładko.
Białka leciutko solimy i w metalowym naczyniu ubijamy na sztywno, pod koniec stopniowo dodając cukier puder. Ubijamy również (w osobnym naczyniu) kremówkę. Łyżkę kremówki lub dwie ubijamy również z ricottą.
Do ubitych białek z cukrem, cały czas ubijając dolewamy stopniowo ciepły miód. Następnie, operując już ubijaczką dość delikatnie dokładamy ubita śmietanę oraz ricottę. Dorzucamy bakalie, delikatnie mieszamy całość i umieszczamy w zamrażarce.
Zależnie od wydajności zamrażarki z zamrożeniem masy zejdzie 10-12h. W oryginalnym przepisie nie mieszali tego w czasie mrożenia, więc nie wiem jaki byłby efekt w takim przypadku. W każdym razie, dmuchając na zimne, postępowałem z masą jak z lodami, mieszając ją co jakiś czas w miarę zamrażania. Gwarantuje to osiągnięcie ostatecznie kremowej konsystencji - najpierw po 2h, potem po 1h, a potem już co 45 i 30 minut - trzeba obserwować - nie ma sensu mieszać za często płynnej masy.
Całość ubita zajmuje ponad litr objętości, dobrze więc przygotować sobie zawczasu metalowe naczynie tej wielkości i miejsce w zamrażarce.
Po 10-12 godzinach cassata jest gotowa, jeśli chcemy wyjąć ją w całości z pojemnika, najłatwiej zanurzyć cały na kilka sekund w gorącej wodzie i podważyć nożem - wyjdzie z problemu i pokroić będzie łatwiej.
Polewę przygotowujemy mieszając mleko, cukier puder i pistacje. Pistacje uprzednio obrałem, wypłukałem (z soli), osuszyłem, pokroiłem. Polewą polewamy :) wykrojone kawałki cassaty. Chociaż proponuję nie używać takiej ilości pistacji jak na zdjęciu, żeby nie zdominowały całości. Poza tym w kwestii polew - pełna dowolność - następnym razem zastosuję ganache z gorzkiej czekolady.


bon appétit!